Kategorie
co u mnie

jadą goście, jadą…

Mam dużo zaległości. Za dużo, tak myślę. Spróbuję coś ponadrabiać, choć wiem, że i tak nie uda mi się tu dzisiaj umieścić wszystkiego.
Zacznę może od najnowszych wiadomości. Co by troszkę bardziej rozpropagować blog, wstawiłam link do niego na moją tablicę na fb. Było to, jak się okazało, dobrą decyzją, ponieważ sporo osób z mojej obecnej lub poprzedniej szkoły, a także trochę z rodziny, zwróciło na niego uwagę.
Po pierwsze, pozdrawiam moją panią od polskiego! 🙂 Pani profesor to czyta, pozdrawiamy Panią! Pani pochwaliła, więc ja bardzo dziękuję.
Po drugie pozdrawiam Lenę, koleżanka ze szkoły, która jako pierwsza zapytała i poprosiła mnie o ten link. Swoją drogą, przy okazji, ciekawa historia. Z rozmowy o moim blogu, która odbywała się podczas drogi powrotnej z jakiegoś wyjazdu, płynnie przeszłyśmy, nie wiem w jaki sposób i dlaczego, do tematu programów muzycznych. Różnych. W sensie, takich talent show. No i ja, bardzo to było głupie i nieostrożne z mojej strony, powiedziałam, że jakbym miała gdzieś iść, żeby sprawdzić swoje umiejętności, to na bank do the voice, bo oni tam mają te blind auditions. Ha, ha, ha, bardzo śmieszne, wcale nie chodzi o „blind”! Znaczy tak, chodzi, ale nie o podwójne znaczenie słowa, tylko o to, że mi się serio bardzo podoba, że oceniający cię ludzie nie mogą na ciebie patrzeć, gdy prezentujesz swoje umiejętności. Myślę, że pierwsze wrażenie wizualne może, choćby nawet podświadomie, wpływać na to, czy ktoś im się podoba czy nie, więc to super pomysł, że widzą dopiero wtedy, kiedy już kogoś docenią. No więc gadamy, gadamy, chwalimy tych the voiceów, a Lena w pewnym momencie mówi, że „Maja, to ja na ciebie czekam w przyszłej edycji!”. W pierwszym odruchu, jak nakazuje moja wrodzona grzeczność, wyśmiałam supozycję. Następnie jednak doszło do ciekawego zakładu. Był taki pomysł, żeby w naszej szkole, na dzień matematyki zrobić coś w rodzaju escape roomu. Lena, co było bardzo nieostrożne z jej strony, wyraziła swoją dobrąopinię o przedsięwzięciu jako takim. Zakład więc wygląda tak, że jak Lena wyjdzie o własnych siłach z jakiegokolwiek escape roomu, to ja pójdę do the voiców. :p Powodzenia.
Po trzecie, pozdrawiam Beatę, która jako pierwsza napisała do mnie wiadomość na temat mojego bloga z pytaniem: tyyyy, a o jakiej Beacie ty tam mówisz? :d

Mam dużo zaległości. Za dużo, tak myślę. Spróbuję coś ponadrabiać, choć wiem, że i tak nie uda mi się tu dzisiaj umieścić wszystkiego.
Zacznę może od najnowszych wiadomości. Co by troszkę bardziej rozpropagować blog, wstawiłam link do niego na moją tablicę na fb. Było to, jak się okazało, dobrą decyzją, ponieważ sporo osób z mojej obecnej lub poprzedniej szkoły, a także trochę z rodziny, zwróciło na niego uwagę.
Po pierwsze, pozdrawiam moją panią od polskiego! 🙂 Pani profesor to czyta, pozdrawiamy Panią! Pani pochwaliła, więc ja bardzo dziękuję.
Po drugie pozdrawiam Lenę, koleżanka ze szkoły, która jako pierwsza zapytała i poprosiła mnie o ten link. Swoją drogą, przy okazji, ciekawa historia. Z rozmowy o moim blogu, która odbywała się podczas drogi powrotnej z jakiegoś wyjazdu, płynnie przeszłyśmy, nie wiem w jaki sposób i dlaczego, do tematu programów muzycznych. Różnych. W sensie, takich talent show. No i ja, bardzo to było głupie i nieostrożne z mojej strony, powiedziałam, że jakbym miała gdzieś iść, żeby sprawdzić swoje umiejętności, to na bank do the voice, bo oni tam mają te blind auditions. Ha, ha, ha, bardzo śmieszne, wcale nie chodzi o "blind"! Znaczy tak, chodzi, ale nie o podwójne znaczenie słowa, tylko o to, że mi się serio bardzo podoba, że oceniający cię ludzie nie mogą na ciebie patrzeć, gdy prezentujesz swoje umiejętności. Myślę, że pierwsze wrażenie wizualne może, choćby nawet podświadomie, wpływać na to, czy ktoś im się podoba czy nie, więc to super pomysł, że widzą dopiero wtedy, kiedy już kogoś docenią. No więc gadamy, gadamy, chwalimy tych the voiceów, a Lena w pewnym momencie mówi, że "Maja, to ja na ciebie czekam w przyszłej edycji!". W pierwszym odruchu, jak nakazuje moja wrodzona grzeczność, wyśmiałam supozycję. Następnie jednak doszło do ciekawego zakładu. Był taki pomysł, żeby w naszej szkole, na dzień matematyki zrobić coś w rodzaju escape roomu. Lena, co było bardzo nieostrożne z jej strony, wyraziła swoją dobrąopinię o przedsięwzięciu jako takim. Zakład więc wygląda tak, że jak Lena wyjdzie o własnych siłach z jakiegokolwiek escape roomu, to ja pójdę do the voiców. :p Powodzenia.
Po trzecie, pozdrawiam Beatę, która jako pierwsza napisała do mnie wiadomość na temat mojego bloga z pytaniem: tyyyy, a o jakiej Beacie ty tam mówisz? :d
Pozdrawiam mojąmamę, która niestrudzenie wytyka mi moje błędy ortograficzne…
Pozdrawiam wszystkich nowych czytelników i mam nadzieję, że wam się nie znudzi. 🙂
Napiszę tutaj jeszcze, tak na sam koniec, że niedługo powinnam napisać coś o mojej osiemnastce. Muszę się pisemnie zobowiązać, bo jak nie, to nigdy się nie zabiorę.
Pozdrawiam ja – Majka

3 odpowiedzi na “jadą goście, jadą…”

No niestety, to jest trochę mankamenckie. Dla tego tż ja póki co powstrzymuję się od publikowania szerzej
moich wypocinek. Co do the voice of escape room: Świetny pomysł! Trzymam kciuki za równo za ciebie, jak
i twoją koleżankę! No i żeby nie było: Przyszłą edycję oglądam od deski do deski. A jak piaseczyna mi
źle oceni któryś występ, a zwłaszcza twój, to zaraz tam jade zasadzić mu kopniaka! 😉

Ja się nie powstrzymuję zwłaszcza dlatego, że jednak sporo tu piszę, jak już się wezmę za to. Więc mam
nadzieję, że komuś się spodoba. Dzięki za wszparcie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

EltenLink

Shares